wtorek, 24 maja 2016

Czernica

Naszło mnie, żeby zmienić kierunek jazdy i troszkę pożałowałam.
Wyszukałam sobie w Internecie informacje dotyczące wsi Czernica i zachwyciłam się zdjęciami jakie wyskoczyły mi w wynikasz. Przepiękna lokalizacja, nieduża odległość i cudowne zabytki, skusiły mnie, żeby wyruszyć w nieznane mi do tej pory rejony.

Teraz o tym, dlaczego pożałowałam. Okazało się, że odległość jest ciut większa niż pokazuje to Google Maps, ale to nie było największym zaskoczeniem. Był nim fakt, że żeby dostać się z Jeżowa Sudeckiego do Płoszczyny, przez którą prowadzi bezpośrednia droga do Czernicy, trzeba bez przerwy drałować pod górę!

Przekonanie, że skoro jest pod górkę to kiedyś w końcu musi być z górki w pewnym momencie wydało mi się złudne. Ile do diabła może trwać górka???
Może. Trzeba przyznać, że widoki po drodze są przepiękne, niestety, nie byłam w stanie zbytnio się na nich skupić, zmęczenie mi nie pozwalało.
Kiedy uda nam się dotrzeć do Płoszczyny, przed nami jeszcze tylko kawałeczek podjazdu, a później upragnione "z górki"... i to jak! Krótko, ale intensywnie. Nachylenie jest naprawdę spore, stan jezdni średni, trzeba więc pamiętać o zachowaniu dużej ostrożności.
Ruch samochodowy jest niewielki, jednak nie zapominajmy, że to wciąż ulica!


Sama Czernica to niewielka wioska więc po niespełna 5 minutach już jesteśmy na jej końcu.
Niestety z powodu złego rozplanowania trasy i czasu, nie udało mi się zwiedzić zabytków z powodu których tam pojechałam.
W drodze powrotnej zdecydowałam się na zmianę trasy i tu popełniłam kolejny kardynalny błąd. Wybrałam drogę przez Strzyżowiec... Niestety, góra którą trzeba pokonać, żeby wydostać się z Czernicy rozłożyła mnie na łopatki, najzwyczajniej w świecie nie dałam rady i podprowadziłam rower.

Po dotarciu do Strzyżowca, znów musimy być przygotowani na stromy zjazd z górki, rozpędzamy się do dużych prędkości więc ostrożnie!
Za Strzyżowcem musimy jechać główną ulicą po której od czasu do czasu przejeżdżają ciężarówki więc bądźmy czujni.
Siedlęcin a później Jeżów Sudecki to końcówka trasy, chyba ta najprzyjemniejsza jeśli chodzi o nachylenie terenu :D


Polecam tą trasę, gdyż otaczające ją tereny zapierają dech w piersiach, nie zapominajcie jednak o dobrym przygotowaniu się do niej, psychicznym i fizycznym. Butelka wody to obowiązkowy element. O podstawowych narzędziach, pompce, dokumentach itd nawet nie wspominam, każdy to wie.

2 komentarze: